Jakie masz odczucia: czy to pomaga, że teraz wszystko możesz zapisać, zmierzyć, zapłacić i przypomnieć telefonem, czy raczej drenuje Cię z energii? W teorii oszczędzamy czas, a w praktyce – każde sięgnięcie po telefon kończy się sprawdzaniem powiadomień, social mediów i rzeczy, które nie były pierwotnym wyborem sięgnięcia po smartfon. Nie dziwi więc fakt, że czujemy się przebodźcowani i zestresowani, a często – nawet wyczekiwane wakacje nie dają nam odpoczynku. Dziś zatem o planowaniu – ale wyjątkowym, bo… bez aplikacji. Z artykułu dowiesz się, jak planować, żeby nie zwariować, a przy tym czerpać radość z każdego dnia bez wpływu technologii.
Papierowy plan – nie tylko z sentymentu
Dołącz do naszego powrotu do przeszłości – z kartką z zeszytu czy notesem rozpisz sobie, na czym Ci najbardziej zależy w najbliższym dniu czy tygodniu. Przewaga planowania „analogowego” jest taka, że skupiasz się na zadaniu: przez telefon czy komputer zwykle wpadamy w otchłań pt. „jeszcze tylko sprawdzę to…”, i zaczynamy scrollować media społecznościowe, czytać przypadkowe wiadomości czy artykuły. Czas ucieka przez palce! Inny sposób na planowanie bez aplkacji: przygotuj kartki samoprzylepne z 3 najważniejszymi – nie więcej! – zadaniami na dany dzień. W ten sposób wybierzesz priorytety, a dodatkowo mózg nie będzie czuł się przeciążony ilością zadań do zrealizowania. Bo kiedy lista jest za długa, zwyczajnie demotywuje. Pewnie myślisz sobie „ale ja nie mam czasu na takie rzeczy, a poza tym to nie zadziała”. Pomyśl sobie zatem, ile czasu zajmuje Ci przeglądanie telefonu, i czy na pewno nie warto usiąść w spokoju, zrelaksować się i w takich okolicznościach przeznaczyć na to 10 minut przez najbliższe dni? Dzięki planowaniu na papierze zyskasz czas, skupiając się na zadaniu. Co ciekawe, zapewnisz też pracę mózgowi, bo analogowe planowanie wspiera pamięć, kreatywność i skupienie – aktywizuje inne obszary mózgu niż klikanie.
Nadaj znaczenie swoim zadaniom
Jak wygląda lista większości ludzi? „Kupić kurczaka”, „zrobić obiad”, „pomóc przygotować dziecku projekt do szkoły” – czy nie czujesz wtedy, jakbyś działała w trybie przetrwania? Przerwij tę błędną passę: nadaj znaczenie temu, co robisz. Obserwuj, co się zmieni, kiedy wpiszesz „ugotuję dziś curry, ulubione danie mojego partnera” albo „wykorzystam czas, kiedy będziemy robić projekt, na rozmowę z dzieckiem”. A może takie nadawanie znaczenia wywoła wspomnienia z przeszłości, z Twoich doświadczeń szkolnych albo wspomnień smaku potraw, które pamiętasz z dzieciństwa? Nie traktuj siebie jak narzędzia albo maszyny produkcyjno-usługową. Zauważ, jak podchodzisz do obowiązków i staraj się nadawać im znaczenie.
Planowanie przyjemności: przeżywaj i zapisuj w… głowie
Jak to się dzieje, że czasem nawet planowane wakacje nie przynoszą nam otuchy? Odhaczamy wszystkie odwiedzone miejsca, robimy zdjęcia i pędzimy dalej. Sposób, by faktycznie wypocząć, jest prosty: zatrzymaj się w tu i teraz. Jeśli jesteś nad morzem, wyłącz się – posłuchaj szumu fal, żeby go sobie potem odtwarzać, kiedy położysz się spać w chłodny, jesienny wieczór. Poobserwuj ludzi, otoczenie – i obdarz siebie wdzięcznością, że mogłaś pozwolić sobie na ten wypoczynek. Obiecaj sobie, że zaplanujesz 5, 10, 15 minut, podczas których będziesz tylko dla siebie. Dlaczego? Kiedy zaczynamy zauważać drobiazgi, żaden dzień nie będzie tylko „zaliczony” i zapomniany. Kiedy przeżywasz dane momenty, wracasz do bycia w swoim życiu. Mamy dla Ciebie też ćwiczenie: kiedy położysz się wieczorem, staraj się podsumować dzień i znaleźć 3 rzeczy, za które możesz dziś być wdzięczna. To nie muszą być rzeczy spektakularne – może to był słoneczny dzień, może dotarłaś do pracy na czas. Mózgowi, który kończy dzień z pozytywnym nastawieniem, łatwiej jest rozpocząć kolejny całkiem podobnie. Niech takie odtwarzanie tworzy Twoją prywatną aplikację i ćwiczy pamięć w głowie. Nie musisz nam wierzyć – spróbuj!
Planowanie… oddychania
Czy wiesz, że większość ludzi nie korzysta świadomie z potęgi oddechu? Oddychanie wydaje się oczywiste, a wcale takie nie jest – dzięki niemu możesz regulować poziom stresu, dotlenić organizm i regulować ciśnienie. Spraw swemu ciału prezent: zaplanuj, że w ciągu dnia – nawet przed komputerem! – pooddychasz sobie, pozwalając w ten sposób na swobodny przepływ tlenu przez Twoje ciało. Pamiętaj, że dobry oddech to oddech w wyprostowanej pozycji. Jeśli masz stresujący dzień, zamiast mówić „muszę jeszcze zrobić tyle rzeczy”, możesz zamienić na „mogę wybrać, co jest dla mnie najważniejsze”.
Dlaczego planowanie bez aplikacji działa?
Kiedy planujesz z poziomu uważności i dobrostanu, a nie tylko efektywności, zaczynasz inaczej żyć. Zaczynasz czuć siebie w każdym dniu. Nie porównujesz się do innych, nikt i nic nie bombarduje Cię nagłymi powiadomieniami czy wiadomościami. Planowanie bez aplikacji nie wyklucza działania – raczej pomaga działać z sensem i nadaje czynnościom znaczenie. Uczysz się być najpierw dla siebie. Więcej czujesz. Niech Twój plan stanie się przestrzenią na lekkość, nie na presję. Niech będzie jak oddech – spokojny, miarowy i prawdziwy. Zrób mniej – ale z sensem.